Pewnej gwieździstej nocy postanowiłam wybrać do piątki moich świetnych kumpli.Gdy doszłam do domku głęboko w lesie zapukałam do ich drzwi.
Drzwi otworzył mi Harry.Spytałam się gdzie reszta naszych kumpli,ale on zamilkł :
-Gdzie oni są!? Powiedz mi! Zaczynam sie martwić...
-Zaginęli..
-Co? Nie żartuj!
-Nie żartuje.Poszli do managera ale tam nie dotarli.
-A ty?
-Nie mogłem iść,ponieważ miałem spotkanie z adwokatem w sprawie z Taylor.
-Dzwoniłeś do nich? Może mają telefon włączony.
-Nie mają... znaczy tylko u Louis'a włącza sie poczta głosowa,a u innych nic tylko głuchy odgłos połączenia.
Postanowiłam zanocować u chłopaków znaczy tylko u Harry'ego bo chłopaków nadal nie było,a była godzina 2.30 w nocy.
-Zanocuję w pokoju dla gości dobra?
-Nie zanocuj u Liam'a ma bardzo wygodne łóżko :)
Poszłam do łazienki,a następnie poszłam spać.Nie mogłam zasnąć przez 3 godziny.Cały czas słyszałam jak biedny Harry chodził bez celu po całym domu
próbując dodzwonić się do jakiegoś z przyjaciół.W końcu poszłam do niego :
-Harry to nic nie da. Przestań i się połóż a z samego rana pojedziemy na policję.
-Dobra.To dobranoc.
Po tym wydarzeniu poszłam do łóżka.Czułam jakby godziny trwały lata,a minuty godzinami.Czułam,że ta historia tak szybko się nie skończy.
Po zaledwie 2 godzinach snu wstałam do łazienki. Harry spał jak zabity gdy nagle zobaczyłam że na jego telefonie wyświetlił się napis "Louis dzwoni" .
Obudziłam go i Harry odebrał telefon.W słuchawce było słychać tylko jęki i krzyki.Czułam,że ten człowiek zabrał ich w jakieś okrutne miejsce. ~Karo <3

Czekam na dalszy ciąg, kochana :** <3 Genialnie piszesz ;3
OdpowiedzUsuńDzięki <33 Kc
OdpowiedzUsuń